wtorek, 29 marca 2016

Etap P3B: Jabłonna - Nowy Dwór Mazowiecki

Dziś nie napiszę wiele - nie robiłem notatek. Zasugerowałem się internetową prognozą pogody (zmilczę, czyją) i ubrałem się prawie letnio. Ale, że rano było zimno, wziąłem więcej warstw, na cebulkę. Raz było pochmurno, raz nie całkiem. Padało na szczęście mało, za to chwilami wiało - droga wiodąca granią wału przeciwpowodziowego zmieniała się w tunel aerodynamiczny. Ani na chwilę nie zdjąłem z siebie żadnej warstwy (jeśli nie liczyć peleryny od deszczu). Za to pożyczałem jeszcze rękawiczkę od Julii. Bo tym razem szedłem w towarzystwie dwóch koleżanek - coś nowego w moich polskich peregrynacjach

piątek, 11 marca 2016

Etap P12: Dobroń - Łask

Etap zaczął się dla mnie słodko w kafejce No Stress na Łodzi Kaliskiej - naprawdę pyszna kawa, zapach i dyskretne ciepło drewna palonego w kominku. Równe szczapy poukładane pod ścianą i na metalowym, czarnym piecyku.
Wysiadam z pociągu w Dobroniu. Emocje. 13 miesięcy przerwy w moim szlaku! Mijam Dobroń Mały, zmierzam do Dużego - na drodze spory ruch. Przy drodze duże, raczej zamożne domy. I sejmik gawronów albo kawek na świerkach.

wtorek, 23 lutego 2016

Etap P2B: Warszawa Bielany - Jabłonna


Las Bielański jeszcze śpi. Łyse drzewa, czerń. Ale czy zupełnie? Spod zbrązowiałej ściółki już wychylają się zielone trawki i ziółka rozbrzmiewają donośne głosy ptaków. I przemykają w obie strony strumienie studentów, a zwłaszcza studentek (pewnie UKSW), rozszczebiotanych dziarsko prawie jak te ptaki. Mimo prognozy zachmurzenia 90%, wyłaniają się prześwity błękitnego nieba.

Wszedłszy w las za potrzebą, odkrywam potok, o którym nie wiedziałem, choć chodziłem drogą równolegle do niego tyle razy!

piątek, 12 lutego 2016

Etap wewnętrzny: Dom

Minionej jesieni wracałem z Camino z jedną wyraźną myślą: zrobić porządki, stworzyć przestrzeń w swoim mieszkaniu, uwolnić je od zbędnych rzeczy, od zaległości pochłaniających przestrzeń i uwagę, hamujących energię. I oto, zaledwie po czterech miesiącach ;) pomysł ten dojrzał do wykonania.


wtorek, 26 stycznia 2016

Etap P7A: Krzemienica - Studzianna

Dziś, w 2. rocznicę mojego wędrowania Szlakiem Santiago, znów jestem na polskim Camino. Wiwat komunikacja! Dzięki punktualności maszynisty pociągu i kierowców trzech kolejnych autobusów, szczęśliwie dotarłem na początek dzisiejszej trasy, i to co do minuty: o 8:52.

Z Krzemienicy do Strzemesznej. Na niebie mleko, nad ziemią lekka mgła. Sielski spokój, gdyby nie ciągły szum pobliskiej szosy ekspresowej. A tu teraz przejeżdża traktor, bardzo głośny – ale on przejedzie, i już znów cicho, gdyby nie ta szosa...