Droga wzywa!
Moje wędrowanie szlakami jakubowymi, czyli Camino de Santiago - od Warszawy do Santiago de Compostela
niedziela, 24 maja 2026
sobota, 23 maja 2026
piątek, 22 maja 2026
Etap F9: Nasbinals - Saint-Chély-d'Aubrac
Mimo, że prysznic wziąłem wieczorem i położyłem się rekordowo wcześnie, nie udało mi się wygrzebać przed 8:30. Lepiej nastawiać sobie budzik na pół do siódmej albo jeszcze wcześniej! Od rana słońce, ale jeszcze nie całkiem ciepło. Będzie gorąco, ale może wysokości (>1320 m n.p.m.) to złagodzą.
Najpierw trochę ulicą, potem trochę ostro do góry – zmieniam buty na adidasy – a potem znów łagodną, gładką drogą szutrową prawie po równym. Pielgrzymów jest… wielu. Idę mniej więcej trasą transhumance – dziś zaczyna się w Aubrac, przez które będę przechodzić, jutro wchodzi do St. Chély, gdzie właśnie mam zamiar dziś nocować.
czwartek, 21 maja 2026
Etap F8: Malbouzon - Nasbinals
Właściciele chyba miewali spore problemy z pluskwami, bo: 1) kazali plecak zostawić w garażu i wziąć tylko niezbędne rzeczy (a co, jeśli ja noszę w zasadzie tylko niezbędne? Niezbędne głównie na noclegu!), 2) coś pisali chyba, żeby nie zaglądać pod pościel. Wieczorem nie przejąłem się bardzo – wyglądało, że jest bardzo czysto, ale rano zobaczyłem te liczne czarne punkciki na ścianach – i ogarnęła mnie obsesja. Odzież obejrzałem i wytrzepałem. To, czego nie potrafię, oddałem Sile Wyższej… i po zabiegach higienicznych poszedłem zrobić sobie śniadanie z resztki chleba, plus masło, plus roszponka, plus herbata. Znalazłem w szufladzie nóż, z metalowym brzeszczotem, ale plastikowy… i go złamałem na mojej przedwczorajszej bagietce. Długo się zastanawiałem, czy przyznać się właścicielowi. A co, jak zażąda sutego odszkodowania?
środa, 20 maja 2026
Etap F7: Aumont-Aubrac - Finyerols - Malbouzon
Pierwsza noc naprawdę ciepła. Raz, że to noc po w miarę ciepłym dniu; dwa, że pod kołderką z chmur; po trzecie – nasz gospodarz grzeje! A na pierwszy rzut oka wydawał się tak mało przyjazny.
Dziś od rana słońce, niespiesznie zbieram się do drogi, uzupełniając zapasy, bo nie wiadomo, kiedy nadarzy się następny sklep. Na śniadanie kupuję sobie w piekarni miejscowy specjał, carré d’Aumont. Jest ciepło, ale nie aż tak, żeby trzeba było się rozbierać z kurtek. Szlak wprowadził do Aumont-Aubrac od wschodu, wyprowadza na południe. Wzdłuż torów, wśród pól, łąk i drzew.