Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etapy wewnętrzne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etapy wewnętrzne. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 kwietnia 2026

Etap F0: Via Podiensis

Miejsce startu - Le Puy-en-Velay
Fot. ze strony https://stapdiecamino.co.za/
 Wiosna w pełnym rozkwicie, a ja od tak dawna nie byłem na Camino! Teraz jednak już postanowione: w maju ruszam na Via Podiensis (Chemin du Puy). Ten francuski odcinek Drogi Świętego Jakuba wydaje mi się najpiękniejszy ze wszystkich Caminos (sądząc po filmikach, dostępnych na YouTube). A w dzisiejszych, niepewnych czasach wolę nie czekać do października, tylko wyruszyć w najpiękniejszym miesiącu roku, kiedy drogi wciąż otwarte i (mam nadzieję) jeszcze nie będzie tak gorąco w południowej Francji jak latem.

niedziela, 31 marca 2024

Wiersz pielgrzyma (O Cebreiro)



Nawet jeśli przewędrowałem wszystkie drogi,
przemierzyłem góry i doliny ze wschodu na zachód,
jeśli nie odkryłem wolności bycia sobą,
to nie dotarłem nigdzie.

Nawet jeśli dzieliłem się całym moim dobytkiem
z ludźmi innych języków i kultur;
zaprzyjaźniłem się z Pielgrzymami z tysiąca ścieżek,
lub dzieliłem albergue ze świętymi i książętami,
jeśli jutro nie będę w stanie wybaczyć bliźniemu,
to nie dotarłem nigdzie.

środa, 18 stycznia 2023

Camino jako ucieczka? - c. d.

 

„Lepiej, gdy robię nic niż byle co”, powiedziałem w chwili klarowności. A na co dzień właśnie trudno mi oderwać się od robienia byle czego. Nawet kiedy robię „coś”, sercem już jestem przy byle czym. Przy kolejnej ucieczce.

Camino też jest dla mnie ucieczką, choć kryją się w niej zdrowe ziarna (może więc nie jest „byle czym”). Na przykład, uczy, że trzeba iść – naprzód – wolno czy szybko, ale iść – i w kierunku celu (a nie byle gdzie). I odpoczywać. I znowu iść.

Camino jest dla mnie projektem otwartym, open-ended. Nie ma końca (choć, rozsądnie patrząc, zawsze tylko skończoną liczbę etap,ow i kilometrów uda mi się w życiu przebyć). W tym sensie Camino mnie kusi owym wiecznym wzrostem, owym zdobywaniem świata (choć o tyle lepszym od wzrostu gospodarczego i „podboju” przyrody, że zdobycie jakiegoś szczytu, przejście jakiegoś odcinka przeze mnie wcale nie uniemożliwia zdobycia go tym, co przyjdą po mnie; najwyżej utrudnia znalezienie miejsca w albergue, o ile takie jest).

czwartek, 31 grudnia 2020

Moje Camino w roku 2020

(Fot. Renata)

Dziwny rok. Początek wielkich zmian. Mam tylko nadzieję, że pielgrzymowanie dalej będzie możliwe. A ludzie - nadal zasadniczo życzliwi. Że nie zamkniemy się jeszcze bardziej w swoich lękach, tylko, przeciwnie, zastanowimy się, co jest w życiu naprawdę ważne, i będziemy to wkładać w każde spotkanie.

Mało było w tym roku tego mojego pielgrzymowania. Ale to, co było, pokazało mi - kolejny raz i jeszcze dobitniej - działanie Opatrzności, albo, jak kto woli, że Droga opiekuje się pielgrzymem.

niedziela, 8 marca 2020

Sen zimowy albo camino codzienności

Pora udowodnić, że ten blog, a przynajmniej jego autor, jeszcze żyje.
Plan był taki: w zimniejszą porę roku nie wędruję - zachowuję czas i energię na inne sprawy, na codzienne zadania, a zwłaszcza na pracę nad śpiewem i tworzenie domowej płyty demo. To teraz będzie moje camino! Z początku jako tako to szło - dopóki nie miałem pracy. Obietnicy, że mimo pracy będę znajdował na te mniej pilne ale niemniej ważne czas, nie dotrzymałem. Najtrudniej dotrzymać obietnicy danej tylko sobie samemu. Presja codzienności wzięła górę. Moje domowe camino odkładane stale na później.

środa, 20 lutego 2019

Droga i droga


Jakubie! Tak byłoby prościej:

Być już w drodze.

Każdego dnia naprzód

nie oglądając się za siebie,

nie musieć z niczym zostawać.

sobota, 26 stycznia 2019

Pięciolecie

Równo pięć lat temu wyruszyłem na mój pierwszy etap wędrówek do Santiago de Compostela, odpowiadając na odczuwane już od dawna wołanie Szlaku. Ja tej drogi nie wymyśliłem, ona mnie wezwała. Roztoczyła obrazy pięknego nieznanego, tchnęła wolnością, obiecywała, że zawsze może być "coś więcej". Wystarczy wyjść z domu, obrać kierunek i wyruszyć z oczami szeroko otwartymi, z otwartym sercem i umysłem pragnącym uspokojenia.

czwartek, 9 sierpnia 2018

Refleksje z pielgrzymki na Jasną Górę - PIELGRZYMKA JAKO POKUTA?

Różni ludzie idą na pielgrzymkę z różną motywacją. Nie chciałbym, żeby to, co napiszę poniżej, było odebrane jako negacja czy krytyka tego, że wielu pielgrzymuje w intencji pokuty.
Dla mnie jednak pielgrzymka pokutą nie jest, w każdym razie nie w takim sensie, jak to się potocznie rozumie: pokuta jako narzucona sobie kara, robienie sobie źle. Co innego, jeśli wrócić do pierwotnego znaczenia pokuty jako pojednania lub nawrócenia. Uprościć życie, aby to, co istotne, wypłynęło na wierzch, a to co sztucznie podzielone, na nowo się zrosło i zabliźniło.

wtorek, 6 marca 2018

Camino jako ucieczka

Pewnie jest tak, że różne motywy sprawiają, że różne osoby słyszą wołanie Drogi i na nie odpowiadają. Dla mnie Camino jest ucieczką. Ucieczką od wszystkiego, co mnie uwierało w mojej codzienności. Kiedy mam dość oglądania co dzień tych samych krajobrazów, zmagania się z tymi samymi kłopotami, spotykania się z tymi samymi niechcianymi uczuciami, chowania się w tych samych nawykach (może niezdrowych, ale swojsko "bezpiecznych"), cofania się przed tymi samymi przeszkodami - mam ochotę zostawić to wszystko, spakować plecak (i jaka to radość, że już umiem spakować się lekko i praktycznie - od razu czuję, że nad jakimś aspektem rzeczywistości jednak mam kontrolę!) i pójść przed siebie. Z nadzieją, że zostawię za sobą też troski i nawyki zatruwania sobie samemu życia zmartwieniami i krytykanctwem. Że nowe widoki i zapachy oczarują mnie tak bardzo, że znów uda mi się na chwilę skupić na tym co teraz i wpuścić do duszy powiew świeżego powietrza.


piątek, 31 marca 2017

Przesłanie

Niech życie twe będzie możliwie proste.
I raduj się całym swym sercem z małych i prostych cudów stworzonych po to, by każdy je dostrzegał, podziwiał, z nich czerpał.

środa, 15 marca 2017

Żyć jak na Camino


Co dla mnie znaczy: żyć jak na Camino?

Żyć prosto.
Wstawać wcześnie rano i bez wahania wyruszać naprzeciwko temu, co mnie czeka tego dnia. Wiedzieć, dokąd mam zmierzać i co robić, choć niekoniecznie - jak droga będzie wyglądać.
Cieszyć się tym, co spotykam, i za wszystko dziękować. Niczego nie traktować jak oczywistość.
Robić tylko jedną rzecz naraz. Kiedy jestem zmęczony - odpoczywać. Potem dalej naprzód.
Żyć prosto. Nie martwić się o jutro, choć starać się robić wszystko, co jest do zrobienia. Nie brać sobie na głowę zbyt wielu rzeczy. Chodzić lekko. Bez zbytniego obciążenia.
Doceniać ciało - jedyny pojazd naprawdę mój.
Nie dręczyć się tworami wyobraźni. Co jakiś czas pozwalać sobie opróżnić umysł z myśli.
Pamiętać, że "tylko chwilę tu jestem". A każdy etap to... tylko etap.
Nie przywiązywać się do idei, pamiętać, że moje pojmowanie świata nie musi być lepsze od cudzego. Mieć otwarty umysł/serce.
Doceniać ludzi.
Ufać drodze i Źródłu.
Tak pragnę żyć.

czwartek, 16 lutego 2017

Palcem po mapie - najkrótsza droga nie jest "najprostsza"

Złamanie palca u nogi (kto mi uwierzy, że przy... zdejmowaniu butów?!) każe mi odłożyć na pewien czas wszelkie dłuższe wędrówki. Inne znaki też wskazują, że teraz dla mnie pora zatrzymania się. Jednak wyobraźnia ciągle wyrywa się w stronę Santiago. Właśnie odkryłem - dzięki Google Maps - że najkrótsza, najprostsza droga ode mnie do Composteli jest... zakrzywiona (na mapie) - właściwie wiedziałem o tym wcześniej, ale nie umiejąc jej wykalkulować, wytyczyłem swoją trasę przyjmując od początku do końca stałą proporcję między zmianami długości i szerokości geograficznej. Z powodu krzywizny kuli ziemskiej

piątek, 12 lutego 2016

Etap wewnętrzny: Dom

Minionej jesieni wracałem z Camino z jedną wyraźną myślą: zrobić porządki, stworzyć przestrzeń w swoim mieszkaniu, uwolnić je od zbędnych rzeczy, od zaległości pochłaniających przestrzeń i uwagę, hamujących energię. I oto, zaledwie po czterech miesiącach ;) pomysł ten dojrzał do wykonania.


niedziela, 29 listopada 2015

Po 573 kilometrach

Na moim Camino nic się nie wydarzyło. Nie zastąpił mi drogi Święty Jakub ze słowami: "Teraz milcz i słuchaj, albowiem przybywam, aby Ci objawić cząstkę boskiej chwały, której jestem powiernikiem". Nie przeniosłem się w piąty wymiar przez tunel czasoprzestrzenny w jakimś miejscu mocy (a przynajmniej nie zarejestrowałem takiego zdarzenia moim gęstym umysłem). Nie byłem świadkiem lądowania UFO. Nie puścił do mnie oka w kościele Jezus z krzyża czy chociaż z Ogrójca, ani jego Matka zawsze młoda.

niedziela, 19 października 2014

Po 222 kilometrach

Czas na ten rok pożegnać hiszpański szlak Camino de Santiago.
Za nami słodka jego część - ciekawe widoki, dużo zieleni i wszelkiego urozmaicenia, dojrzewające figi, migdały i winnice, a przy tym cudne słońce i rozległe niebo.

Mistyczna monotonia Mesety i jej nieubłagane wiatry dopiero przed nami.
Jak zmieni mnie tamto inne doświadczenie Camino?

wtorek, 30 września 2014

Droga

(Przesłanie z kościoła św. Szczepana /San Esteban w Zabaldice)


Droga czyni z Ciebie pielgrzyma. Droga do Santiago jest nie tylko szlakiem, którym idąc dojdziesz do jakiegoś celu, ani nie jest sprawdzianem, za który można otrzymać jakąś pochwałę. Droga do Santiago jest jednocześnie przypowieścią i rzeczywistością, ponieważ dokonuje się w trakcie całego życia, jeśli tylko pozwolisz, by ta droga Cię przeniknęła, przemieniła i uczyniła z Ciebie pielgrzyma.