Na
przystanek „Gromadka centrum” dotarłem zawczasu. Szary busik
wyjechał z tej strony, co miał wyjechać – tyle że siedem minut
wcześniej – i skręcił tam, gdzie miał skręcić, ale się nie
zatrzymał (co prawda, nie machałem). Nie wierzyłem, że to mógł
być ten – tyle czasu przed czasem?!
Po
chwili podjechał inny busik, ale bez tabliczki. Stanął. Okazało
się, że to ojciec tamtego kierowcy i że to jednak był tamten bus!
Po wymianie słów przez telefon, kierowca zaoferował, że może
mnie podwieźć do Modłej na tej samej linii kolejowej, bliżej
Legnicy. Po drodze wypytywał, czy byłem na CPN-ie i w Nowej Kuźni.
Powiedziałem, że jeszcze nie.
-
A wie pan, dlaczego pytam? Bo jestem z policji. O której ma pan ten
pociąg? Bo muszę pana skonfrontować z jednym panem…