środa, 18 stycznia 2023

Camino jako ucieczka? - c. d.

 

„Lepiej, gdy robię nic niż byle co”, powiedziałem w chwili klarowności. A na co dzień właśnie trudno mi oderwać się od robienia byle czego. Nawet kiedy robię „coś”, sercem już jestem przy byle czym. Przy kolejnej ucieczce.

Camino też jest dla mnie ucieczką, choć kryją się w niej zdrowe ziarna (może więc nie jest „byle czym”). Na przykład, uczy, że trzeba iść – naprzód – wolno czy szybko, ale iść – i w kierunku celu (a nie byle gdzie). I odpoczywać. I znowu iść.

Camino jest dla mnie projektem otwartym, open-ended. Nie ma końca (choć, rozsądnie patrząc, zawsze tylko skończoną liczbę etap,ow i kilometrów uda mi się w życiu przebyć). W tym sensie Camino mnie kusi owym wiecznym wzrostem, owym zdobywaniem świata (choć o tyle lepszym od wzrostu gospodarczego i „podboju” przyrody, że zdobycie jakiegoś szczytu, przejście jakiegoś odcinka przeze mnie wcale nie uniemożliwia zdobycia go tym, co przyjdą po mnie; najwyżej utrudnia znalezienie miejsca w albergue, o ile takie jest).

środa, 3 sierpnia 2022

Etap P19D: Szczaworyż - Wiślica



Po śniadaniu u księdza (z ciastem na deser!) i zaopatrzeniu się na drogę w pobliskim sklepie, wyruszam przed dziewiątą. Pogoda dziś taka jak wczoraj późnym popołudniem – słońce, błękit, obłoki i bardzo ciepło. Dookoła dojrzewają brzoskwinie i delikatnie kołyszą się warkocze wierzb płaczących.

Zbaczam z drogi za czerwonym szlakiem. Chcę zobaczyć były zbór ariański, a za nim „użytek ekologiczny”. Ścieżka łagodnie się wznosi, po mojej lewej i prawej pola, sady, zadrzewienia. Znowu robi się bardzo parno. Wiem, co to wróży,

wtorek, 2 sierpnia 2022

Etap P18D: Kargów - Szczaworyż

 


Za dwadzieścia szósta podniosłem się i zbieram do drogi. Przede mną długi dzień. Chwila tańcogimnastyki i wracam ku szosie. Za kurhanem świętego Józefa postanowiłem się cieplej ubrać, korzystając ze schronienia obszernej wiaty przystankowej. I właśnie wtedy dopiero zaczęło kropić.

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Etap P17D: Szydłów - Kargów

 

Przed powrotem na szlak odwiedzam moją przyjaciółkę, Zosię, w domu wśród pól. Przez cały weekend niebo stalowoszare, deszcze i wiatr. Jednak w poniedziałek, kiedy mam wyruszać, od rana błękit nieba i słońce. A nawet ciepło. Droga zaprasza.

W Kielcach w południe spowolnienie: autobus do Szydłowa odjechał kilka minut temu, następny za blisko dwie godziny. Rób co chcesz! Zupa pieczarkowa w barze „Turysta” jest OK i tania, pogoda słoneczna i ciepła aż miło. Ale nie ma co marzyć, że dziś zdążę dojść do kościoła św. Jakuba w Szczaworyżu. Gdzie więc będę nocował? Tę sprawę pozostawmy Opatrzności, a tymczasem otwórzmy się na to, co jest mi dane. W busie miejsce siedzące, miejsce na plecak i wiele zieleni za oknem. A tempo też podnosi na duchu.

czwartek, 16 czerwca 2022

Etap P18C: Ruda Sułowska - Żmigród


Dzień Bożego Ciała. Szlak dalej wśród Milickich Stawów (rozlewiska Baryczy). Pogodny, cichy ranek. Ptaki jak zwykle pełne entuzjazmu. Ludzie gromadzą się przy wiatach nad stawem, by dobrze wykorzystać ten świąteczny dzień. Słońce mam z tyłu, idę w stronę Grabówki – najpierw drogą, a potem groblą oddzielającą staw hodowlany od rowu odwadniającego drogę. Słodkawo pachnie jęczmień, poprzetykany lamówką z chabrów.