poniedziałek, 27 maja 2024

Etap P29B: Zamysłów - Głogów


Z tego, co przywiózł mi wieczorem sołtys, miałem mnóstwo prowiantu na drogę i jeszcze dużo zostawiłem. Żałuję, że nie włączyłem lodówki i nie schowałem tam. Kto wie, kiedy sołtys przyjedzie skontrolować?


Dziś mi się nie chce pisać. Na szczęście, chce mi się iść uważnie, spotykać ziemię stopami, czuć na ciele ciepło i powiewy wiatru.

niedziela, 26 maja 2024

Etap P28B: Osowa Sień - Wschowa - Zamysłów


Obudziłem się koło szóstej, i wyruszyłem tuż po 8-ej. O ósmej przyjechał administrator, już w sutannie. Więc jednak to tylko pozory mylą! Idę wzdłuż pól wschodzącej od niedawna kukurydzy. Za parę miesięcy to będzie wysoki gąszcz, w tej chwili roślinki do kostek, nie za gęsto sadzone. A skowronki robią swoje.

sobota, 25 maja 2024

Etap P27B: Leszno - Osowa Sień

Jest maj, a pogoda jak w środku lata. Prawdę mówiąc, było tak już i w kwietniu.

Zaczęło się ciekawie. Pośrodku Polski pociąg pośpieszny stanął, zerwał się wiatr, lunął deszcz (chyba z gradem). Po dłuższym postoju konduktor poinformował, że pod Koninem uszkodzona jest trakcja. Postój przedłużył się do 90 minut. Dobrze, że zarezerwowałem dziś nocleg w Poznaniu a nie w Lesznie (bo tam wszystko było bardzo drogie), bo chyba bym dziś nie dojechał. To się nazywa Boże prowadzenie.

Zresztą, już o 9:30 będę w Lesznie. Jest realna szansa, że do wieczora (za dnia!) dojdę do Wschowy. O ile starczy mi sił. 

niedziela, 31 marca 2024

Wiersz pielgrzyma (O Cebreiro)



Nawet jeśli przewędrowałem wszystkie drogi,
przemierzyłem góry i doliny ze wschodu na zachód,
jeśli nie odkryłem wolności bycia sobą,
to nie dotarłem nigdzie.

Nawet jeśli dzieliłem się całym moim dobytkiem
z ludźmi innych języków i kultur;
zaprzyjaźniłem się z Pielgrzymami z tysiąca ścieżek,
lub dzieliłem albergue ze świętymi i książętami,
jeśli jutro nie będę w stanie wybaczyć bliźniemu,
to nie dotarłem nigdzie.

środa, 4 października 2023

Etap P24D: Więcławice Stare - Kraków

W nocy padało. Kto by się spodziewał, po takim pogodnym i suchym dniu? Od rana zimno i wietrznie.

Śniadanie wspólnie z proboszczem i księdzem-gościem. Ten to dopiero wygląda światowo: ciemna kurtka, czapeczka z inicjałami Nowego Jorku, bujna broda. Przy śniadaniu dowiaduję się ciekawych rzeczy, także o tutejszym Bractwie Św. Jakuba (to im zawdzięczam tutejsze, najlepsze chyba w Polsce, oznakowanie Szlaku) i o tym, że jeden ksiądz stąd co roku, na urlopie, przemierza kolejny odcinek Drogi Jerozolimskiej. I właśnie teraz jest już w Turcji.