sobota, 30 kwietnia 2016

Etap P5B: Smoszewo - Czerwińsk (Strawberry Fields Forever)


Autobus dowiózł mnie do Wygody Smoszewskiej (do Smoszewa nie było). Zagłębie truskawkowe. Na polach brygady z motykami pielą grządki. Te, które były przykryte folią albo tkaniną, już w kwiatach. Skowronki gwarzą na potęgę. Na jednym z poletek grządki truskawek niepostrzeżenie przeradzają się w grządki mleczy, radośnie jaśniejących żółtymi łebkami. Mlecze są też na trawnikach. Są wszędobylskie.
 
U smoszewskiej Pocieszycielki Strapionych pogrzeb. Polecają zmarłego Tamtemu Światu z pogodnym śpiewem. Dookoła ptaki też wyśpiewują na wszystkie możliwe nuty.


niedziela, 10 kwietnia 2016

Etap P4B: Nowy Dwór Mazowiecki - Zakroczym - Smoszewo

Na początku drogi same utrudnienia: nie zniechęcił mnie deszcz, za to moje nieprzemakalne buty trekkingowe uwierają nad kostką (bardziej, o dziwo, lewy - dopóki nie zmieniam skarpet na grubsze; wtedy prawy...), serce dawało nieprzyjemne odczucia na początku marszu, i jeszcze potrzeba do WC... Na szczęście, w centrum Nowego Dworu jest szalet miejski; nie wiem, co bardziej mnie zaskoczyło: to, że bezpłatny czy to, że czysty! A co do kondycji - powiedziałem sobie, że idę na luzie, bez ciśnienia, i zaraz zacząłem cieszyć się miasteczkowymi widokami.

wtorek, 29 marca 2016

Etap P3B: Jabłonna - Nowy Dwór Mazowiecki

Dziś nie napiszę wiele - nie robiłem notatek. Zasugerowałem się internetową prognozą pogody (zmilczę, czyją) i ubrałem się prawie letnio. Ale, że rano było zimno, wziąłem więcej warstw, na cebulkę. Raz było pochmurno, raz nie całkiem. Padało na szczęście mało, za to chwilami wiało - droga wiodąca granią wału przeciwpowodziowego zmieniała się w tunel aerodynamiczny. Ani na chwilę nie zdjąłem z siebie żadnej warstwy (jeśli nie liczyć peleryny od deszczu). Za to pożyczałem jeszcze rękawiczkę od Julii. Bo tym razem szedłem w towarzystwie dwóch koleżanek - coś nowego w moich polskich peregrynacjach

piątek, 11 marca 2016

Etap P12: Dobroń - Łask

Etap zaczął się dla mnie słodko w kafejce No Stress na Łodzi Kaliskiej - naprawdę pyszna kawa, zapach i dyskretne ciepło drewna palonego w kominku. Równe szczapy poukładane pod ścianą i na metalowym, czarnym piecyku.
Wysiadam z pociągu w Dobroniu. Emocje. 13 miesięcy przerwy w moim szlaku! Mijam Dobroń Mały, zmierzam do Dużego - na drodze spory ruch. Przy drodze duże, raczej zamożne domy. I sejmik gawronów albo kawek na świerkach.

wtorek, 23 lutego 2016

Etap P2B: Warszawa Bielany - Jabłonna


Las Bielański jeszcze śpi. Łyse drzewa, czerń. Ale czy zupełnie? Spod zbrązowiałej ściółki już wychylają się zielone trawki i ziółka rozbrzmiewają donośne głosy ptaków. I przemykają w obie strony strumienie studentów, a zwłaszcza studentek (pewnie UKSW), rozszczebiotanych dziarsko prawie jak te ptaki. Mimo prognozy zachmurzenia 90%, wyłaniają się prześwity błękitnego nieba.

Wszedłszy w las za potrzebą, odkrywam potok, o którym nie wiedziałem, choć chodziłem drogą równolegle do niego tyle razy!