sobota, 15 czerwca 2019

Etap P5D: Warka - Dobieszyn

Na rynku w Warce miły wynalazek: ustawiona przez władze miejskie bramka-prysznic. Dziurki bardzo drobne, dzięki czemu robi się nawilżająco-orzeźwiająca mgiełka. Przy takim słońcu jest to cudowne udogodnienie dla mieszkańców (zwł. dzieci) i wędrowców - takich jak ja czy ci rowerzyści. Spotkaliśmy się już chwilę wcześniej w kawiarni-koronkarni. Kawa tam dobra, bo mocna. Ale którędy mam iść? Gdzie był ten most? Koniec języka za przewodnika - i już wiem, że mam iść w przeciwną stronę niż myślałem. Po raz kolejny więc przechodzę przez bramkę-prysznic. Przyszła mi jeszcze fantazja na lody, ale lodziarnie oblegane - aż tak to mi się nie chce. Orzeźwię się w Pilicy!

niedziela, 2 czerwca 2019

Etap P4D: Dębnowola - Ostrołęka - Warka

Na ziemi ptaki, na niebie baranki. Startujemy z Dębnowoli, bo tam tylko mógł dowieźć nas autobus.. Do Ostrołęki pieszo bo żadna okazja się nie zatrzymała. Ale okolica przepiękna. Wciąż ta jasna zieleń, sady i hills rolling very gently. Od początku drogi usta mi się nie zamykają, ale zauważam, że z moim głosem, w ekscytacji opowiadającym dawne podróże, konkuruje dźwięczny chór ptaków. Niektóre głosy bardzo ciekawe i nietypowe. Chyba dobrze im wśród tych sadów... Za nami do głosów dołączyły koguty. Też "śpiewają" (po hiszpańsku "piać" i "śpiewać" to to samo słowo. Po rosyjsku też).
Grzmi i pokropuje, ale w zasadzie nas oszczędza. Zresztą jest bardzo, bardzo ciepło. "Oficjalny początek wakacji", mówi Julka.

poniedziałek, 6 maja 2019

Etap P3D: Góra Kalwaria - Ostrołęka: Szlak kwitnących jabłoni


Pociągiem do Góry Kalwarii. Trzeba było wstać krótko po wschodzie słońca, żeby zdążyć na ostatni przedpołudniowy pociąg do tego miasta. Ale czyż nie warto? Podziwiam tę jasną a bujną, majową zieleń. Na niebie raz słońce, raz chmury, ale lało, mam nadzieję, nie będzie. Z rana tylko kilka stopni ciepła, więc ubrałem się na cebulkę. Nawet na nogi wziąłem, dodatkowo, dres. Już w Górze okazało się, że niepotrzebnie - temperatura szybko wzrasta, choć nie będzie dziś upalnie. Przynajmniej mam czym obciążyć plecak, skoro nie niosę śpiwora.

niedziela, 31 marca 2019

Etap P2D: Las Kabacki (Powsin) - Góra Kalwaria

 Na miejscu startu nie doczekałem się Julki (mieliśmy iść razem). Może zaskoczyła ją zmiana czasu na letni. Mnie też, ale moje zegary przestawiły się same, i nawet się nie zorientowałem, tylko jak obudziłem się o szóstej, dziwiłem się, że jeszcze po niebie nie widać, czy jest pochmurno, czy też dzień będzie słoneczny. Wyjaśniło się to w ciągu dwudziestu minut. Słonecznie, i to jak! Temperatura, początkowo bliska zeru, szybko wzrasta. Ptaki śpiewają, jeden przez drugiego, jak szalone - wiosna w pełni.

sobota, 23 marca 2019

Etap P1D: Warszawa Archikatedra - Powsin

Podobno w ostatnich latach wyznakowano nowy szlak: Świętokrzyską Drogę Św. Jakuba, która prowadzi z Warszawy do Krakowa, gdzie łączy się z Via Regia. Postanowiłem ją dziś zainaugurować, niestety nigdzie w terenie nie natknąłem się na jej znak. Ale może to moja wina, bo na odc. od kościoła św. Anny aż do Wilanowa poszedłem własnym wariantem, a czasem niełatwo jest (zwł. w Polsce) odnaleźć szlak, jak się nie idzie nim cały czas. Ale do rzeczy.

  Jest bardzo wczesna (jak na mnie) godzina. Wyruszam dziś wcześniej niż na Camino w Hiszpanii, choć tam mobilizowała obecność innych pielgrzymów i reguła wyganiania wszystkich ze schroniska do 8-ej albo 8.30. Dziś obudził mnie jasny świt i zapał do powrotu na szlak po zimowej przerwie. W ślad za świtem wzeszło słońce i rozjarzył się błękit nieba, a ja nie patrzyłem na zegar, tylko robiłem wszystko co trzeba, aż do momentu, gdy byłem gotów do wyjścia.