środa, 22 kwietnia 2026

Etap F0: Via Podiensis

Miejsce startu - Le Puy-en-Velay
Fot. ze strony https://stapdiecamino.co.za/
 Wiosna w pełnym rozkwicie, a ja od tak dawna nie byłem na Camino! Teraz jednak już postanowione: w maju ruszam na Via Podiensis (Chemin du Puy). Ten francuski odcinek Drogi Świętego Jakuba wydaje mi się najpiękniejszy ze wszystkich Caminos (sądząc po filmikach, dostępnych na YouTube). A w dzisiejszych, niepewnych czasach wolę nie czekać do października, tylko wyruszyć w najpiękniejszym miesiącu roku, kiedy drogi wciąż otwarte i (mam nadzieję) jeszcze nie będzie tak gorąco w południowej Francji jak latem.

środa, 25 czerwca 2025

Etap C29/D0: Bělá nad Radbuzou - Železná / Tillyschanz - Železná Huť

Poparzyło mnie wczoraj słońce - przedramiona i łydki, gdzie nie pomyślałem, żeby się posmarować, bo przecież chodziłem z tymi częściami odsłoniętymi już wiele dni wcześniej. Z podgórskim słońcem nie ma żartów! A dziś od rana słońce i żar z nieba - ciepło już przed ósmą. Pokój na poddaszu miałem z dziwnym załomem dachu idącym po przekątnej łóżka. Ogólnie standard, powiedziałbym, niższy niż w dwa razy tańszym pensjonacie, tyle że ręcznik dali i lśni czystością (tam też było OK, a do tego był czajnik i większa lodówka). Nie zawsze drożej znaczy lepiej. Pierzyna taka, że nad ranem poduszka była mokra od mojego potu, no ale wziąłem ponownie prysznic z tym zmysłowym żelem. Dziękuję za bezpieczny i suchy nocleg. Droga wzywa!

wtorek, 24 czerwca 2025

Etap C28: Staré Sedlo - Bělá nad Radbuzou


Wyruszam o ósmej. Przyzwoita godzina pielgrzyma do Santiago. Do Bělej nad Radbuzou powinno udać się dojść do wczesnego wieczora. Wczoraj, gdy już byłem w Starym Sedle, odrobinę popadywało, ale dziś pogoda jak na zamówienie. W sklepie się zaopatrzyłem w najniezbędniejsze rzeczy, żeby zacząć dzień. Mój czeski okazuje się już całkiem – całkiem.

poniedziałek, 23 czerwca 2025

Etap C27: Kladruby - Staré Sedlo


Wczesnym rankiem padało, ale gdy wychodzę bez pośpiechu o ósmej, jest sucho i przyjemnie. I jeszcze nie gorąco. W kościele Św. Jakuba dzwon automatycznie wybija godziny. Dobrze, że wczoraj poprosiłem kościelnego, zanim odjechał, żeby dał mi obejrzeć kościół od środka, bo dzisiaj nawet zewnętrzne drzwi zamknięte.

Uzupełniwszy zapasy, krętą asfaltówką w stronę szosy szybkiego ruchu, nad którą mam przejść. Towarzyszy mi chór skowronków.

niedziela, 22 czerwca 2025

Etap C26: Stříbro - Kladruby


Pogoda jak marzenie. Autobusy z dworca kolejowego nie kursują w niedzielę (tzn. dziś), ale napatoczył się taksówkarz i zawiózł mnie na rynek za jedyne 100 koron. Na rynku ekologiczna wystawa ... sponsorowana przez producentów GMO. Obok alarmującej tablicy o znikaniu ziem uprawnych, inna sugeruje, że sztuczne modyfikacje genetyczne mają ten sam charakter co naturalnie występujące w przyrodzie. No właśnie nie!

Na rynku pośród wszechobecnej kostki brukowej zaznaczony przebieg Drogi Norymberskiej sprzed kilku wieków. Wpadam na chwilę do kościoła Wszystkich Świętych - akurat na "znak pokoju".

sobota, 21 czerwca 2025

Etap C25,5: Znowu do Czech

 Długo w tym roku zwlekałem. W najdłuższy dzień roku wreszcie ruszam na Camino, moje Camino - moja trasa przez Pragę czeską.

Film drogi. Jakoś ta droga podoba mi się dziś bardziej niż poprzednimi razy, gdy nią jeździłem - może dlatego, że dziś patrzę przez przednią szybę autobusu, w dodatku jadąc na piętrze, nad kierowcą! Pogoda też przepiękna, a autobus czeskiej spółki RegioJet (=Student Agency) wygodny i luźny. W ogóle nie wiedziałem o tych liniach i nadal bym nie wiedział, gdyby nie podpowiedział mi portal Blablacar.

Jadę przez wiele miejscowości, przez które szedłem tym swoim szlakiem: Łódź, Syców, Wrocław, Łagiewniki... A we Wrocławiu nawet te same ulice...

sobota, 22 marca 2025

Etap P$-2E: Radzymin - Kobyłka-Ossów


 "Więcej szczęścia niż rozumu": autobus do Radzymina kursuje co pół godziny, a ja dotarłem na przystanek dwie minuty przed odjazdem (nie sprawdzając, o której ten odjazd będzie, i dzięki temu nie stresując się, czy zdążę).

Pogoda piękna. Z rana było naprawdę zimno, ale koło południa ciepławo i bardzo słonecznie. Błękit nieba tylko minimalnie przymglony.

środa, 25 września 2024

Moje niedoszłe Camino Portugues

Fot. Teresa (która tam była!)
Tego dnia miałem wsiąść w samolot i wyruszyć ku wielkiej przygodzie, tym razem w towarzystwie aż pięciorga czworga miłych ludzi. Bilety tam i z powrotem wykupione, wyposażenie naszykowane... Los (albo podświadomość) chciał inaczej. 4 września wracałem z Zakopanego i przesiadałem się w Krakowie z autobusu na pociąg. Kupiłem bilet i miałem do odjazdu 20 minut - niby dość, żeby skoczyć do minibaru w przejściu podziemnym i zaopatrzyć się w pyszne falafele i samosy. Byłoby dość, gdyby nie to, że po drodze zachciało mi się do WC. Zrobiłem, co trzeba, kupiłem co trzeba, a droga powrotna na stację się tak dłużyła... Zacząłem biec. Za chwilę leżałem na kamiennej posadzce z okropnym bólem w ramieniu. 

piątek, 31 maja 2024

Etap 31,5B: Niespodziewany epilog

Na przystanek „Gromadka centrum” dotarłem zawczasu. Szary busik wyjechał z tej strony, co miał wyjechać – tyle że siedem minut wcześniej – i skręcił tam, gdzie miał skręcić, ale się nie zatrzymał (co prawda, nie machałem). Nie wierzyłem, że to mógł być ten – tyle czasu przed czasem?!

Po chwili podjechał inny busik, ale bez tabliczki. Stanął. Okazało się, że to ojciec tamtego kierowcy i że to jednak był tamten bus! Po wymianie słów przez telefon, kierowca zaoferował, że może mnie podwieźć do Modłej na tej samej linii kolejowej, bliżej Legnicy. Po drodze wypytywał, czy byłem na CPN-ie i w Nowej Kuźni. Powiedziałem, że jeszcze nie.

- A wie pan, dlaczego pytam? Bo jestem z policji. O której ma pan ten pociąg? Bo muszę pana skonfrontować z jednym panem…

środa, 29 maja 2024

Etap P31B: Grodowiec - Nowa Wieś Lubińska

 


Schodzę ze wzgórza, na którym stoi sanktuarium. W żwirowo-tarasowym ogródku pachnie lawenda.

Samochód dostawczy piekarni przejeżdża, wydzwaniając melodię „Panie Janie” (albo „Bracie Jakubie”, jak po francusku czy niemiecku). Idę po „kocich łbach” krętą drogą wśród pól i łąk. Ten miodowy zapach łąki!

wtorek, 28 maja 2024

Etap P30B: Głogów - Jakubów - Grodowiec

Wewnątrz domu „Uzdrowienie Chorych” cisza, ale już za oknem, a tym bardziej za drzwiami – iście pandemoniczny jazgot. Ruchliwa szosa – główny wjazd do miasta, a do tego samobieżne kosiarki… Most na Odrze nazywa się Most Tolerancji. Zaiste, trzeba być tolerancyjnym, żeby taki hałas znosić! Dziś słońce wydaje mi się wyjątkowo piekące, co mnie dziwi, bo dopiero ósma. Za zamkiem-muzeum śniadanko w parku, trochę osłoniętym od ulicy.

poniedziałek, 27 maja 2024

Etap P29B: Zamysłów - Głogów


Z tego, co przywiózł mi wieczorem sołtys, miałem mnóstwo prowiantu na drogę i jeszcze dużo zostawiłem. Żałuję, że nie włączyłem lodówki i nie schowałem tam. Kto wie, kiedy sołtys przyjedzie skontrolować?


Dziś mi się nie chce pisać. Na szczęście, chce mi się iść uważnie, spotykać ziemię stopami, czuć na ciele ciepło i powiewy wiatru.

niedziela, 26 maja 2024

Etap P28B: Osowa Sień - Wschowa - Zamysłów


Obudziłem się koło szóstej, i wyruszyłem tuż po 8-ej. O ósmej przyjechał administrator, już w sutannie. Więc jednak to tylko pozory mylą! Idę wzdłuż pól wschodzącej od niedawna kukurydzy. Za parę miesięcy to będzie wysoki gąszcz, w tej chwili roślinki do kostek, nie za gęsto sadzone. A skowronki robią swoje.

sobota, 25 maja 2024

Etap P27B: Leszno - Osowa Sień

Jest maj, a pogoda jak w środku lata. Prawdę mówiąc, było tak już i w kwietniu.

Zaczęło się ciekawie. Pośrodku Polski pociąg pośpieszny stanął, zerwał się wiatr, lunął deszcz (chyba z gradem). Po dłuższym postoju konduktor poinformował, że pod Koninem uszkodzona jest trakcja. Postój przedłużył się do 90 minut. Dobrze, że zarezerwowałem dziś nocleg w Poznaniu a nie w Lesznie (bo tam wszystko było bardzo drogie), bo chyba bym dziś nie dojechał. To się nazywa Boże prowadzenie.

Zresztą, już o 9:30 będę w Lesznie. Jest realna szansa, że do wieczora (za dnia!) dojdę do Wschowy. O ile starczy mi sił. 

niedziela, 31 marca 2024

Wiersz pielgrzyma (O Cebreiro)



Nawet jeśli przewędrowałem wszystkie drogi,
przemierzyłem góry i doliny ze wschodu na zachód,
jeśli nie odkryłem wolności bycia sobą,
to nie dotarłem nigdzie.

Nawet jeśli dzieliłem się całym moim dobytkiem
z ludźmi innych języków i kultur;
zaprzyjaźniłem się z Pielgrzymami z tysiąca ścieżek,
lub dzieliłem albergue ze świętymi i książętami,
jeśli jutro nie będę w stanie wybaczyć bliźniemu,
to nie dotarłem nigdzie.

środa, 4 października 2023

Etap P24D: Więcławice Stare - Kraków

W nocy padało. Kto by się spodziewał, po takim pogodnym i suchym dniu? Od rana zimno i wietrznie.

Śniadanie wspólnie z proboszczem i księdzem-gościem. Ten to dopiero wygląda światowo: ciemna kurtka, czapeczka z inicjałami Nowego Jorku, bujna broda. Przy śniadaniu dowiaduję się ciekawych rzeczy, także o tutejszym Bractwie Św. Jakuba (to im zawdzięczam tutejsze, najlepsze chyba w Polsce, oznakowanie Szlaku) i o tym, że jeden ksiądz stąd co roku, na urlopie, przemierza kolejny odcinek Drogi Jerozolimskiej. I właśnie teraz jest już w Turcji.

wtorek, 3 października 2023

Etap P23D: Niegardów - Więcławice Stare

Pogoda znów zachęcająca, słoneczna. Drugi skręt szlaku prowadzi w zacienioną dróżkę skrajem pola. Jest jeszcze cieplej niż wczoraj. Zapowiada się upał. Gdy stanąłem, by się przebrać, granią wzniesienia przemyka trójka sarenek. Oczywiście nie miałem aparatu w pogotowiu.

W koronach drzew nade mną furkotem i skrzeczeniem dają o sobie znać ptaki. Ucichł traktor. W tle tylko drzewa szumią.

poniedziałek, 2 października 2023

Etap P22D: Pałecznica - Kolonia Niegardów


Wymarsz późny – pan, który mnie wpuszczał, przyjechał po klucze dopiero po dziewiątej. Od rana piękna pogoda – słonecznie i ani za zimno, ani za gorąco. Szlak od kościoła wiedzie dolnym rozwidleniem (Centrum Rozwoju Społecznego i dom wójta są przy górnym), parowem między zadrzewieniami, cichutko szczebioczą ptaki.

Dochodzę do miejsca, gdzie kończy się moja mapa Ponidzia. Odtąd aż do Niegardowa będę się kierował tylko nazwami kolejnych (co znaczniejszych) miejscowości oraz znakami w terenie. Te, na szczęście, prezentują się bardzo solidnie.

niedziela, 1 października 2023

Etap P21D: Czarnocin - Pałecznica

8:12 – rekordowo wczesna godzina wyjścia! Jak zimno! Aż dłonie grabieją. I mam brudne nogawki spodni. Wczoraj zapomniałem jej zaprać – było tyle rzeczy do zrobienia: wyprać skarpetki, wysuszyć buty, naszykować śniadanie… A teraz nie wrócę, by zaprać, bo musiałbym chodzić w mokrych, a jest fest zimno.

Zachodzę na chwilę do kościoła, gdzie kończy się nabożeństwo. Wychodzę w rześką czystość niedzielnego ranka: szczekanie psów, pianie kogutów, szczebiot ptaszków. A między domami widoki na coraz piękniejsze pagórki. I bardzo zielono. Widoki szerokie jak na Camino Francés.

sobota, 30 września 2023

Etap P20D: Wiślica - Czarnocin

Śniło mi się, że nie jestem tu sam: w progu mojego pokoiku stanęła dziewczyna i zapytała, czy wiem, gdzie jest druga waltornia!

- Nie mam nawet pojęcia, gdzie jest ta pierwsza.

Za chwilę wszedł muzyk, jej znajomy, zajął wyznaczone miejsce i zaczął grać – nie na waltorni, tylko na klawiszach. Zaraz zeszło się mnóstwo ludzi i porozsiadało się naprzeciwko. A on grał jakiś romantyczny koncert muzyki klasycznej. Przyszło mi na myśl: Bach. Ale gdy mnie ktoś zapytał, czyja to muzyka, uznałem, że jak na Bacha, zbyt dynamiczna i dramatyczna, więc raczej ktoś z późnych romantyków. Powiedziałem:

Rachmaninow.