Droga do Radomska - niech żyje BlaBlaCar! Dziewczyna po AWF, miłośniczka przygód, a chwilowo - dyrektorka sklepu sportowego. Dookoła piękny, zielony kraj. Ciekawe, czy tak samo bym odbierał ten pejzaż, gdyby nie duża kawa i ta dziewczyna żyjąca pełną piersią, kreśląca plany z rozmachem, a równocześnie wewnętrznym luzem?
Moje wędrowanie szlakami jakubowymi, czyli Camino de Santiago - od Warszawy do Santiago de Compostela
poniedziałek, 11 czerwca 2018
piątek, 25 maja 2018
Etap P11B: Dobrzyń n/Wisłą - Zarzeczewo/Kulin k/Włocławka
Portal pogodowy chełpiący się największą sprawdzalnością zapowiadał, że będzie trochę słońca, trochę chmur, ale deszczu to raczej nie. Tymczasem już w drodze pociągiem na początek etapu padało, i to długo. Na szczęście się wypogodziło, zanim dojechałem na miejsce.
Na rynku w Dobrzyniu spożywam wczesny obiadek z tego, co udało się zdobyć w miejscowej "Mili". Całkiem całkiem: pasta z ciecierzycy, buraczki i świeże rzodkiewki. Pluszcze fontanna. Na ławkach typowe towarzystwo miasteczkowe. W górze cicho grzmi.
czwartek, 17 maja 2018
Etap P7C: Piątek - Łęczyca
Dziś prawie nie pada, choć wciąż jeszcze "grozi". Z samego rana miła niespodzianka: gospodarz chce ode mnie tylko 20 zł. Pakuję na w pół podsuszone rzeczy. Przeczekuję intensywny ale przelotny deszcz. Wracam się do centrum miasta, na Rynek w Piątku. Geograficzny środek Polski. Jest "Orlen", a więc będzie kawka. Na wynos. Kościół zamknięty. Ogrodzenie dookoła też. A jednak są ludzie na ganku zadbanej plebanii. Wołam, którędy tam się można dostać. Dają mi znaki na migi, i już po chwili dołączam do czekających.
środa, 16 maja 2018
Etap P6C: Przez Sobotę do Piątku
Od Soboty do Piątku przyszło mi iść w strugach deszczu, Kiedy się rozpadało na dobre, zapisane już kartki "przezornie" schowałem do plecaka. Nie przewidziałem, że do wieczora tam zrobi się mokrzej niż w mojej kieszeni. (Miałem pokrowiec na plecak, ale nie przykrywał go szczelnie, bo karimata...).
Dlatego poniżej zamieszczam to, co udało się zrekonstruować na podstawie ocalonych strzępów tekstu - tych, gdzie tusz nie rozpłynął się zupełnie po całej kartce.
środa, 25 kwietnia 2018
Etap P5C: Łowicz - Urzecze
Długi hotelowy korytarz. To niegdyś (jakieś 40 lat temu) mógł być hotel wysokiej klasy! Ta galeryjka na planie ośmiokąta z półokrągłymi oknami... Rano hall dudni gwarem kilku głosów. Ukrainki wychodzą do pracy. A Polki przychodzą pracować tutaj.
![]() |
| W skansenie w Maurzycach. Fot. Wikimedia Commons |
Ptaki i psy od rana aktywne, kwitnie dziki bez i rozkwitają bzy ogrodowe. Zmierzam po raz kolejny w stronę centrum Łowicza, z niezłomnym postanowieniem dowiedzenia się w Domu Turysty, którędy przebiega pomarańczowy ("Bursztynowy") szlak rowerowy - ten do Łęczycy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
