sobota, 14 marca 2020

Etap P6D: Dobieszyn - Brzóza



Mieliśmy dziś iść we dwoje. Noclegi zarezerwowane, ostatnie pakowanie... W ostatniej chwili okazało się, że moja niedoszła towarzyszka nie może jechać. A ja? Nic mnie nie trzyma, a droga wzywa. W puszczy na pewno zdrowiej niż w mieście.

niedziela, 8 marca 2020

Sen zimowy albo camino codzienności

Pora udowodnić, że ten blog, a przynajmniej jego autor, jeszcze żyje.
Plan był taki: w zimniejszą porę roku nie wędruję - zachowuję czas i energię na inne sprawy, na codzienne zadania, a zwłaszcza na pracę nad śpiewem i tworzenie domowej płyty demo. To teraz będzie moje camino! Z początku jako tako to szło - dopóki nie miałem pracy. Obietnicy, że mimo pracy będę znajdował na te mniej pilne ale niemniej ważne czas, nie dotrzymałem. Najtrudniej dotrzymać obietnicy danej tylko sobie samemu. Presja codzienności wzięła górę. Moje domowe camino odkładane stale na później.

sobota, 7 września 2019

Etap P14B: Dobre - Kruszwica

Późne lato wciąż bardzo ciepłe - wygnało mnie na kolejne trzy dni na szlaku jakubowym w Polsce. W ten sposób dotarłem do największego z nich - Camino Polaco, przecinającego kraj po przekątnej, z płn.-wsch. na płd.-zach. A Kruszwica to legendarna kolebka państwowości polskiej (a przynajmniej Polan). To tu miał być zamurowany żywcem (a następnie zutylizowany przez myszy) niepopularny kniądz Popiel, obalony przez Piasta. Niewątpliwe jest zaś to, że żyło tu plemię Goplan, a później, w tej romańskiej kolegiacie nad brzegiem jeziora Gopło, wychodziła za mąż Judyta, córka Bolesława Krzywoustego, siostra książąt znanych z pocztu władców Polski.

piątek, 6 września 2019

Etap P13B: Jaranówek - Siniarzewo - Dobre





Przekraczam plan. Wczoraj miałem zamiar dojść do Wieńca, dziś do Siniarzewa i poprosić w parafii o nocleg - tymczasem znalazłem się tam już w południe. Było oczywiste, że pójdę dalej, tym bardziej że do Kruszwicy jeszcze podobno co najmniej 31 km.


czwartek, 5 września 2019

Etap P12B: Kulin/Włocławek - Jaranówek

Przedłużenie Drogi Mazowieckiej, które nazwałem roboczo "kujawski łącznik", oficjalnie nazywa się Dobrzyńsko-Kujawską Drogą Świętego Jakuba (stąd owe inicjały D. K. na znakach)  - oficjalnie otwarto ją dopiero w czerwcu tego roku. Kontynuuję tę drogę od miejsca, w którym przerwałem w roku ubiegłym.